|
|
Dlaczego się palimy?
| Corocznie z mapy
Polski znika średniej wielkości dzielnica dużego miasta. Powód? Pożary.
Każdego
roku w naszym kraju wybucha ponad 8000 pożarów spowodowanych wadami lub
nieprawidłową eksploatacją instalacji i urządzeń elektrycznych, które
pociągają za sobą ogromne straty materialne.
Jak wynika ze statystyki, 85% budynków mieszkalnych w Polsce
(czyli ok. 4,8 mln domów) ma stara instalację elektryczną, często nie
wymienianą od czasów powojennych. Aluminiowe przewody, niewłaściwe lub
„watowane” zabezpieczenia, często jeden lub dwa wspólne
obwody na całe mieszkanie – zarówno doprowadzające prąd do
gniazd wtyczkowych, jak i do wypustów oświetleniowych, przestarzałe złącza
i przyłącza, stacje transformatorowe w budynkach mieszkalnych to
nierzadko spotykana rzeczywistość. Rzeczywistością jest też szybki
wzrost ilości posiadanego sprzętu elektrycznego przez przeciętego
Polaka. Prawie każdy ma dziś w domu robot kuchenny, pralkę, telewizor,
lodówkę, kuchenkę, suszarkę do włosów itp. Używanie ich powoduje
wzrost zużycia prądu, a tym samym znacznie obciąża instalację
elektryczną. Niestety, starsze polskie budownictwo nie zostało
przygotowane na takie obciążenia – w wielu budynkach przekroje
obwodów są zbyt małe i nie funkcjonują prawidłowo podczas
„godzin szczytu”, kiedy większość urządzeń elektrycznych
jest włączona. Powoduje to przegrzewanie się obwodów. Również przy
połączeniach przewodów aluminiowych na skutek zjawiska „płynięcia”
powstają zagrożenia. Przegrzewające się aluminium zaczyna „pływać”,
powstają przebicia, instalacja iskrzy i od tego momentu często wypadki
toczą się lawinowo. Końcowym obrazem, niestety, jest ludzka tragedia
spowodowana niejednokrotnie utratą dorobku całego życia. Dobrze, jeśli
tylko na tym się kończy i pożar nie pociąga za sobą ofiar w ludziach.
Jednak nie tylko aluminiowe przewody są przyczyną wypadków i pożarów.
Często również ludzka niewiedza lub brak wyobraźni (a może zwykłe
„liczenie na cud”?) powodują tragedie. Przy nadmiernym obciążeniu
instalacji, często przepalają się bezpieczniki. W starszych budynkach
mieszkalnych są to zwykle znane nam wszystkim tzw.„korki”,
czyli fachowo mówiąc bezpieczniki topikowe. Aby uchronić się przed ich
przepalaniem domorośli elektrycy czasem samodzielnie je „watują”,
powodując tym samym większe zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla
otoczenia. W razie przeciążeń, „watowane” bezpieczniki nie
powodują przerw w dopływie prądu, nagrzewają się wraz z instalacją i
mogą spowodować pożar.
Jak można się ustrzec przed zagrożeniem? Odpowiedź jest prosta.
Wystarczy tylko zmodernizować lub wymienić instalację. Koszt takiego
przedsięwzięcia sięga rzędu 2-3 tys. zł (M-4). W porównaniu z możliwymi
stratami poniesionymi w razie wybuchu pożaru, są to relatywnie
niewielkie wydatki. Modernizowana instalacja elektryczna powinna odpowiadać
wymaganiom obowiązującym obecnie w Polsce norm i warunków technicznych
dostosowanych do standardów europejskich i gwarantujących pełne
bezpieczeństwo użytkownikom tych instalacji.
Skąd mieszkańcy mają wiedzieć, w jakim stanie znajduje się ich
instalacja ? Najprostszym
sposobem jest skontaktowanie się z uprawnionym fachowcem, który na
podstawie oględzin i przeprowadzonych pomiarów określi stan naszej
instalacji i albo wyda zaświadczenie o ich dobrym stanie, albo napisze
nam zalecenia, co powinno zostać zmienione. Według prawa budowlanego,
tego typu kontrole powinny być przeprowadzane w budynkach mieszkalnych co
najmniej raz na 5 lat. W tym względzie fachową pomocą i poradą służy
Stowarzyszenie Elektryków Polskich – w oddziałach i ośrodkach
rzeczoznawstwa SEP pracują specjaliści, do których można zwrócić się
o pomoc w rozwiązaniu problemów wynikających z użytkowania instalacji
elektrycznej zamontowanej w domu. Adresy wszystkich oddziałów i ośrodków
rzeczoznawstwa SEP znajdziesz na stronie Oddziały
i ośrodki rzeczoznawstwa SEP. |